Małe sprostowanie do ostatniego posta: koszulka w motyle to nie jedyny twór z wykorzystaniem farb do tkanin. O wiele bardziej ambitnym tematem były "Jaśki".
W sypialni miałam cztery jasie, które pełnić miały rolę bardziej dekoracyjną niż użytkową... Już na samym początku okazało się to niepowodzeniem, przez przypadek do pomieszczenia w odcieniach brązu przybłąkała się z zakupami internetowymi "brzydkozielona" podusia. To był pierwszy sygnał, że trzeba coś z tym zrobić. Tym razem nie chciałam już standardowych rozwiązań więc postanowiłam pójść o krok dalej i sobie jaśkowe poszewki uszyć i pomalować. Trochę to szycie mnie przerażało (mój wcześniejszy kontakt z maszyną to uszycie jednej poszewki i obszycie kilku ściereczek kuchennych) ale pomalutku, nie do końca idealnie, powstały poszewki. Dalej już było trochę prościej... Ze zwykłej tektury wycięłam kociaki i jedyne co pozostało to namalować je na materiale. Do tego jeszcze wstążeczki na kokardki i cel został osiągnięty - Kociakowe Jaśki znalazły miejsce na łóżku w sypialni.
Komentarze
Prześlij komentarz